Jak sklep osiedlowy przestał liczyć towar ręcznie co miesiąc. Opis wdrożenia: co robi system, gdzie decyduje człowiek i co zmieniło się w pracy właściciela.

Inwentaryzacja w małym sklepie to zadanie, którego nikt nie lubi. Trzeba policzyć towar, porównać go z tym, co powinno być na półkach, i znaleźć różnice. W sklepie osiedlowym, dla którego robiliśmy to wdrożenie, zajmowało to właścicielowi spokojnie jeden lub dwa dni w każdym miesiącu.
Dziś ta sama praca to około 45 minut sprawdzania. Poniżej opisuję, jak do tego doszliśmy i dlaczego nie chodziło o to, żeby AI „zrobiło wszystko samo”.
Sklep ma dostawy kilka razy w tygodniu, sprzedaż przez kasę i sporo drobnego asortymentu. Co miesiąc właściciel:
zbierał zestawienia sprzedaży i dokumenty dostaw z całego miesiąca,
ręcznie przepisywał i sumował pozycje,
porównywał wynik ze stanem na półkach,
szukał przyczyn różnic, często pozycja po pozycji.
Najwięcej czasu nie zajmowało samo liczenie, tylko przepisywanie i porównywanie danych z różnych źródeł. To dokładnie ten typ pracy, w którym AI radzi sobie dobrze: dużo powtarzalnego tekstu i liczb, w różnych formatach, z kilkoma regułami.
Rozwiązanie działa w trzech krokach:
Zbiera zestawienia z całego miesiąca. Właściciel wgrywa dokumenty, które i tak już ma: zestawienia sprzedaży i dostaw.
Wylicza stan towaru. System odczytuje pozycje z dokumentów, łączy te same produkty zapisane w różny sposób i wylicza, ile powinno zostać na stanie.
Wskazuje rozbieżności. Zamiast pełnej listy kilkuset pozycji właściciel dostaje krótką listę tego, co się nie zgadza, i to sprawdza.
Najważniejszy jest trzeci krok. System nie zamyka inwentaryzacji sam. Przygotowuje wynik, a człowiek go potwierdza.
W inwentaryzacji pomyłka kosztuje: zawyżony stan to zamówienia, których nie będzie, zaniżony to puste półki. Dlatego zaprojektowaliśmy wdrożenie tak, żeby:
każda niepewna pozycja trafiała do sprawdzenia, zamiast być „zgadywana”,
właściciel widział, skąd wzięła się dana liczba,
ostateczne zatwierdzenie zawsze należało do człowieka.
To ta sama zasada, którą stosujemy we wszystkich wdrożeniach AI: agent przygotowuje, człowiek zatwierdza.
Według szacunków właściciela inwentaryzacja zajmowała wcześniej 1-2 dni pracy w miesiącu. Teraz to około 45 minut, które idą na sprawdzenie zgodności wyciągów i wyjaśnienie rozbieżności.
Warto zwrócić uwagę, na czym polega ta oszczędność. Nie zniknęła kontrola, zniknęło przepisywanie. Właściciel nadal wie, co dzieje się w sklepie, tylko nie musi do tego ręcznie sumować dokumentów.
Podobne wdrożenie ma sens, gdy:
co miesiąc powtarzasz te same zestawienia i porównania,
dane już istnieją (kasa, dokumenty dostaw), tylko trzeba je zebrać i połączyć,
dziś najwięcej czasu zabiera przepisywanie, a nie podejmowanie decyzji.
Jeśli w sklepie nie ma żadnych zestawień albo asortyment zmienia się chaotycznie, zaczęlibyśmy od uporządkowania danych. AI tego nie zastąpi.
Inwentaryzacja to dobry przykład zadania dla AI w małej firmie: powtarzalna, mierzalna i oparta na danych, które już istnieją. Klucz to zostawić decyzję człowiekowi i oddać maszynie przepisywanie.
Zastanawiasz się, ile może kosztować takie wdrożenie? Przeczytaj ile kosztuje wdrożenie AI w firmie albo umów bezpłatną konsultację.
Skontaktuj się z nami i porozmawiajmy o Twoim projekcie
Skontaktuj się z nami